Kasia

Zwykle dziwimy się trochę, spotykając znajomych po latach. Trochę, ale bez przesady. A to włosy urosły, a to zmieniły kolor, a to pojawiły się dzieci, mężowie/żony, rozpoczęły kariery… Ktoś tam przytył, ktoś schudł, ktoś wyjechał do Anglii.

Wydajemy z siebie lekkie “o, naprawdę ? No coś ty ?” i szybko przechodzimy do opowiadania o swoich dzieciach, żonach/mężach, i jak nam ostatnio idzie w pracy.

Rzadko kiedy jednak dowiadujemy się o szkolnych rzeczy tak bolesnych i przykrych, że język staje kołkiem w gardle, oczy robią się czerwone i nie można wykrztusić z siebie słowa. Do tego stopnia, że powtarzamy tylko głupio “Nie mogę w to uwierzyć”. Być może są ludzie, którzy urodzili się z umiejętnością zachowania się w sytuacjach, którzy z wdziękiem i taktem znajdują odpowiednie słowa. Może.

Ale co można powiedzieć, kiedy człowiek dowiaduje się, że koleżanka z klasy, zawsze roześmiana, pełna życia, od czasu do czasu upominana za gadanie podczas lekcji juz nie śmieje się w ogóle ? Jak równiez nie przełyka, nie porusza się i nie mówi. Leży tylko w łóżku i jest całkowicie zależna od pomocy najbliższych.

Tak jak Kasia Gajewska, mieszkająca w Krosnowicach nieopodal Kłodzka, która przez 4 lata uczęszczała do klasy humanistycznej w L.O. im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku. Razem z nami, klasą A, rocznik 1996-2000.

Trudno pisać o Kasi przed chorobą i Kasi teraz, tak jakby były to dwie zupełnie różne osoby. Ale inaczej się nie da, bo Kasia kiedyś to był ruch i niesamowicie głośny, zaraźliwy śmiech. Kasia teraz to skazana na łóżko osoba, cierpiąca na chorobę Wilsona (neurologiczną jej postać), bardzo rzadkie schorzenie genetyczne.

Kasia, zanim zachorowała, skończyła liceum i studia z wyrożnieniem, a w tej chwili nie porusza się w ogóle. Ani rękami, ani nogami, nawet głową nie jest w stanie poruszyć, trzeba ją obracać jak śpi, głowę i ręce ma luźnie jakby miała powieszone na sznurkach.

Choroba Kasi została wykryta w bardzo zaawansowanycm stadium. Pięciomiesięczne leczenie w II Klinice Neurologicznej w Warszawie nie dało zadowalających rezultatów. Wróciła więc do domu, gdzie całkowicie zależna jest od opieki rodziny. By żyć wymaga leczenia farmakologicznego, zabiegów fizjoterapeutycznych i pomocy 24 godziny na dobę.

Jednak odpowiednia kuracja i rehabilitacja, może sprawić, iż Kasia będzie mogła funkcjonować normalnie, jak każdy z nas.

Jak możesz pomóc

Na to wszystko (leki pomagające wydalać miedź z organizmu, rehabilitacja z masażem zapobiegająca zanikowi mięśni, odpowiedni sprzęt służący rehabilitacji) potrzeba pieniędzy. Ponieważ rodzice Kasi poświęcili się pielęgnacji córki – jej tata zrezygnował z pracy zawodowej, by móc przy niej być cały czas – ich możliwości finansowe są ograniczone.

W ich i jej imieniu prosimy o pomoc Kasi. Dowolna kwotę można wpłacać na konto. Dane do wpłat znajdują się w stopce poniżej.